Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
Jak wygląda sprawa w sądzie o kredyt we frankach
#1
Czy możecie mi powiedzieć jakich pytań mogę się spodziewać od sądu , prawnika strony przeciwnej w trakcie rozprawy? Czy, jak odpowiadać na pytania sądu typu: "A ile ma Pan nieruchomości?" - w których Ja bym chętnie odpowiedział "A od ilu się zaczyna złodziejstwo"??
Odpowiedz
#2
Do rozprawy powinien przygotować cie prawnik
Odpowiedz
#3
Może wypowie się w temacie ktoś kto miał już okazję być w sądzie. To by było bardzo pomocne w sprawie frankowej
Odpowiedz
#4
A rozprawy wyglądają zupełnie normalnie. Świadkowie banków kłamią jak kłamali o i tak sprawy przegrywają

Najlepsze kłamstwa
a) umowa mogła być negocjowana
b) regulamin mógł być negocjowany
c) kurs wypłaty mógł być negocjowany.
Odpowiedz
#5
Niestety tak działa PL system prawnym. W stanach za krzywoprzysięstwo grozi do 5lat pozbawienia wolności i ludzie nie kłamią bo boją się konfrontacji z faktami, co najwyżej odmawiają zeznań. W PL świadkowie bez żadnych konsekwencji kłamią, nikt tego nie weryfikuje, a nawet jak sąd nie da wiary świadkowi, to słyszał ktoś aby tak świadek został oskarżony o krzywoprzysięstwo?
Odpowiedz
#6
Akurat kłamsta świadków banku są coraz mniej skuteczne. Każdy sędzia prowadzi setki takich spraw i wiedzą już jak się sprawy mają. Poza tym oszustwo banków wynika wprost z umów więc co by nie mówili to ich nie uratuje. Ważne jest tylko aby mieć dobrego zorientowanego w sprawach frankowych adwokata który sprawę poprowadzi odpowiednio. Niestety frankowicze przegrywają sprawy nie z powodu złych zeznań świadków czy ich kłamstw tylko poprzez zlecanie spraw po taniości firmom zajmującym się np odszkodowaniami które nagle zaczynają prowadzić sprawy frankowiczów, bez doświadczenia i przez to sprawy nie idą po myśli frankowiczów
Odpowiedz
#7
Podobno nie jest tak trudno jak mówią, jesteś przeważnie na 1 rozprawie resztę załatwia adwokat. Tylko trzeba dobrze się z adwokatem przygotować do odpowiedzi na pytania bo podobno kancelarie banków zadają podchwytliwe pytania
Odpowiedz
#8
Taka wygląda jednak historia z kredytem frankowym zobaczcie jak może to wyglądać w całości gdy pozywa bank.

Kredyt był brany w sierpniu 2008 r. w Nordei przez pośrednictwo Open Finance. Jest to kredyt denominowany Nordea Habitat. Wszystkie transze były brane w złotych ( łącznie 628 000 zł). Oczywiści bank po swojemu liczył to wszystko w CHF. Pierwsze problemy z płaceniem rat rozpoczęły się w 2013 r.z wiadomych powodów ( wzrost wartości CHF) W roku 2014 zrobiliśmy restrukturyzację i spłacaliśmy tylko odsetki i też to było nie mało. Po okresie restrukturyzacji męczyliśmy jakość te raty ( kwoty ponad 4000 zł), ale zaczęły się spóźnienia i zaległości, aż doszło do zaległych 3 rat w 2016 r. i bank już wtedy PKO BP ( przejęcie Nordei w 2014 r.) w maju tego roku wypowiedział nam umowę. Oczywiście już wcześniej sprawa była przekazana do CRW w Gdyni ( to CRW zajmuje się kredytami z byłej Nordei). Zaczęły się pisma z wezwaniami do zapłaty całości kredytu ( oczywiście wyrażone w CHF). Byliśmy w szoku, gdy nagle dowiedzieliśmy się, że nasz kapitał do spłaty teraz to ok. 200000 CHF, ok. 800000 zł, bo spłaciliśmy już ok. 250000 zł. Okazało się , że nasz kapitał wciąż rósł wraz ze wzrostem wartości CHF. Wtedy w desperacji zacząłem szukać pomocy, informacji i dotarło do mnie banksterstwo banków. Negocjowaliśmy z bankiem, zarzucałem ich pismami z różnymi zarzutami, a znalazło się wiele błędów banku i niedopatrzeń, ale przede wszystkim w każdym piśmie podnosiłem zarzut abuzywności umowy, bo już miałem wtedy tę świadomość po analizie naszej umowy kilku kancelarii prawniczych. Tych pism do CRW było kilka w okresie lipiec 2016 r. do rozprawy w 2018 r. Były także ze dwa wnioski o restrukturyzację odrzucane przez bank, gdyż ponoć nie spełnialiśmy warunków. Bank ciągle wysyłał wezwania, ewentualnie propozycję sprzedaży nieruchomości i oczywiści spłaty reszty kredytu po tej sprzedaży. Wyszło by, że stracimy dom i dalej zostaniemy z ogromnym długiem. Oczywiści nie poszliśmy na to, a ja zacząłem pisać skargi do Rzecznika " Klienta" PKO BP i do Rzecznika Finansowego. Tego Rzecznika " Klienta" nie polecam, bo tak naprawdę jest to rzecznik banku, a nazwa to chwyt marketingowy, ale im trochę namieszałem moimi pismami i zarzutami. W całą sprawę włączył się RF, stanął po naszej stronie i żądał wielu wyjaśnień od banku. stawiałem utów bankwi, bo w pismach podawał nieaktualny nr telefonu do banku, lub w miejscu na kontakt telefoniczny brak telefonu, rzecznik nie odpowiadał w przewidzianym terminie, wysyłano bzdurne pisma z wezwaniami o dostarczenie dokumentów, gdy były już dostarczone, nie potrafiono zamknąć narzuconych nam dodatkowych kont i pobierano opłaty, które miano nam oddać, a zwrócono dopiero po interwencji, bo doszło do jakiś nieporozumień między oddziałami banków. Punktowałem bank i zarzucałem ich korespondencją. Tu muszę nadmienić, że cały czas coś wpłacaliśmy do banku, ale oczywiści nie było to całośc jak żądano, a może jedynie 1/3 raty jaka by mogła być teoretycznie według banku. W negocjacjach telefonicznych bank żądał byśmy w ramach dobrej woli wpłacili jednorazowo 80000 zł ( 10% kapitału). Oczywiści było to niemożliwe do spełnienia. W maju 2018 r. dostaliśmy kolejne wezwanie do spłaty całości i ostrzeżenie przekazania sprawy do sądu. W wezwaniu była formułka, że ewentualnie mamy czas 7 dni od odebrania wezwania na złożenie wniosku o restrukturyzację. Zrobiliśmy to w terminie, ale bank już nie czekał na ten nasz wniosek, tylko wniósł pozew do sadu o nakaz zapłaty. Sąd Okręgowy w Częstochowie odrzucił to żądanie ze względów formalnych, bo uznał że umowa była realizowana w złotych ( wypłaty i spłaty rat w zł), a bank żąda zapłaty w CHF i dał czas pełnomocnikowi banku na sprecyzowanie tego. Na szczęście pełnomocnik nie wiedzieć czemu nie zrobił tego i na rozprawie 19 listopada wyraźnie, go to zdenerwowało i można było wyczuć , że odrzuci pozew banku ze względów formalnych, bo dał do zrozumienia że pełnomocnik miał sporo czasu by uwzględnić te jego uwagi. W ogóle nie zajął się merytoryczną strona sprawy i nie rozstrzygał abuzywności umowy, nie przesłuchiwał nas, odrzucił wnioski i pismo najpierw pełnomocnika banku, a później naszego pełnomocnika. Zamknął rozprawę na etapie formalnym i 26 listopada , jak się spodziewaliśmy oddalił powództwo banku z przyczyn formalnych tzn. żądanie zapłaty w CHF, a według niego umowa była realizowana w zł. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że to nie koniec bo to nasza pierwsza rozprawa i bank zapewne nie odpuści.
Odpowiedz
#9
Przygotuj się do rozprawy dobrze. Skoncentruj na pismach banku, tam są zawarte pytania, na które będziesz musiała odpowiedzieć przed sądem. Tam są zawarte argumenty przeciwko Tobie. Zapoznaj się z treścią dokumentów przygotowanych przez Twojego pełnomocnika. Nie roztrząsaj aspektów prawnych, od tego jest Twój prawnik. Przemyśl dokładnie, jak i dlaczego doszło do podpisania umowy kredytowej, co Tobą motywowało, kto w tym uczestniczył. Przypomnij sobie, a najlepiej spisz na papierze, cały ciąg zdarzeń, ze szczegółami. Podstawa, nie rób tego będąc już w drodze na rozprawę! Poproś prawnika o zestaw pytań, które on Ci zada. Każde pytanie przemyśl, nawet jeżeli wymaga ono odpowiedzi tak/nie. Spisz Twoje wszystkie wątpliwości, zadzwoń do prawnika, spotkaj się z nim, wyjaśnij. Bądź do tej rozmowy przygotowany. Miej świadomość, że Twój prawnik może mieć 100-200 klientów i nie musi pamiętać szczegółów Twojej sprawy. Powiem więcej, nie będzie pamiętał. Nie dzwoń codziennie, ale "raz a dobrze", albo 2 razy.
Znajdź Twoje słabe punkty. Po drugiej stronie są zawodowcy, prawnicy bankowi i sędziowie, którzy takich spraw mają setki i wiedzą, gdzie uderzyć.Jeżeli z kimś wspólnie przystąpiłaś do umowy, przygotujcie się wspólnie. Wasze zeznania muszą być spójne.
Przejrzyj akta sprawy, do których możesz mieć dostęp, szczególnie wniosek kredytowy i różnego rodzaju oświadczenia. Zweryfikuj fakty, daty, nazwiska. Pamiętaj, Twoja sprawa rozpatrywana jest NA DZIEŃ PODPISANIA UMOWY! Najbardziej istotne w Twoich zeznaniach jest to, co doprowadziło do podpisania umowy plus sam moment podpisania umowy.Czy przed sądem można kłamać? Według mnie nie warto. W kłamstwie można się pogubić. Nie musisz wszystkiego mówić, nie musisz wszystkiego pamiętać ani wiedzieć. Milczenie może być faktycznie czasami złotem. Jeżeli czegoś nie wiesz, nie pamiętasz, to znaczy, że nie wiesz i nie pamiętasz.
Staraj się odpowiadać krótko i zwięźle, ale na temat. Nie daj się sprowokować.Czy można przed sądem pokazać emocje? Oczywiście, że tak. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.Nie ma jedynie słusznych odpowiedzi! Szukaj argumentów potwierdzających Twoje zeznania.
Odpowiedz
#10
Myślę , że nie ma co mądrkować, kozaczyć, robić żadnych porównań do telefonów czy innych artykułów . Pamiętaj sędzia jest człowiekiem Ty jesteś poszkodowany , odpowiadasz konkretnie na pytania, nie wal z rękawa, miałam w grudniu przesłuchanie we Wrocławiu właśnie przeciwko santander bank , myślę że sędzia nie lubi cyrku na sali rozpraw
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości